„Co oni palą na tym Emirates? – zapytał publicznie właściciel Liverpoolu, John Henry, gdy w 2013 roku poinformowano go o ofercie Arsenalu za ówczesną gwiazdę „The Reds”, Luisa Suareza. Proponowana kwota była rzeczywiście nietypowa: 40,000,001 funtów. Jedynka na końcu bynajmniej nie jest błędem…

Media szybko ustaliły, że chodzi o zapis w kontrakcie Urugwajczyka. Zagwozdką pozostawało jednak, czy Suarez faktycznie miał klauzulę odstępnego wynoszącą „powyżej 40 milionów funtów” czy też Liverpool był jedynie zobowiązany do poinformowania piłkarza o każdej takiej propozycji, natomiast nie musiał go sprzedawać.

Do dziś nie do końca wiadomo, co autorzy oferty mieli na myśli. Wersje są dwie. Pierwsza: Arsenal został wprowadzony w błąd i faktycznie myślał, że aktywuje klauzulę w kontrakcie Suareza. Druga: klub doskonale wiedział, że Liverpool za taką kwotę „El Pistolero” nie sprzeda, ale jeśli będzie musiał powiedzieć mu o ofercie, to Urugwajczyk w jakiś sposób wymusi transfer. 40 milionów i 1 funt to zresztą było całkiem sporo, zwłaszcza jak na „Kanonierów” – ich rekord transferowy wynosił wtedy zaledwie 15 mln.

Liverpool piłkarza oczywiście Arsenalowi nie sprzedał, w dodatku zachował zadrę w sercu. Dowód? Gdy w kontrakcie Roberto Firmino wpisano klauzulę odstępnego wynosząca 89 mln funtów, dodano do niej zapis, że nie dotyczy jednego klubu. Oczywiście – Arsenalu.

Daily Mirror / @luissuarez9 (foto)

Najnowsze

Transfer 14-letniego Gianluigiego Donnarummy ze szkółki piłkarskiej Club Napoli do Milanu w 2013 roku negocjował jeden z najpotężniejszych agentów piłkarskich na świecie, Mino Raiola, a w całą sprawę osobiście zaangażowany był także ówczesny wiceprezes Milanu, Adriano Galliani. Uchodzący za wielki talent Donnarumma był już dogadany z Interem Mediolan (którego kibiców nazwał wcześniej na Facebooku „kupą gów…”), ale ostatecznie wybrał drugi z wielkich klubów ze stolicy Lombardii. 14-latek kosztował Milan 250 tysięcy euro.

milannews.it / @gigiodonna99 (Instagram)

Przed rozpoczęciem sezonu 2011-12 argentyński drugoligowiec Instituto AC zmagał się z problemami kadrowymi, wiec trener Dario Franco postanowił poszukać opcji wśród klubowych talentów. Zajmujący się młodzieżą w klubie Pablo Alvarez podrzucił kilka nazwisk. Wśród nich: 17-letni Paulo Dybala.

Franco zaprosił go na trening, a Dybala nie zamierzał zmarnować szansy. Pierwszy trening, pierwsza wewnętrzna gierka, a za chwilę – pierwsza siatka założona doświadczonemu obrońcy (padło na Osvaldo Barsotiniego), pierwszy zawadiacki lob nad bezradnym bramkarzem (padło na Julio Chiariniego).

„Lubię jego bezczelność. Biorę go” – stwierdził krótko trener Franco.

Dybala zagrał już w pierwszej kolejce, od razu w wyjściowym składzie Instituto. Grał tak dobrze, że ostatecznie sezon skończył z 17 golami na koncie, a każdy z rozegranych meczów rozpoczął w wyjściowym składzie. Argentyńczyk został w tamtych rozgrywkach najmłodszym strzelcem gola w historii klubu, ustrzelił dwa hat-tricki oraz zanotował passę sześciu meczów z golem z rzędu.

bleacherreport.com / @paulodybala (foto)
Więcej ciekawostek

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.