Gdy w 2012 roku John Terry został oskarżony o rasistowskie zachowanie wobec Antona Ferdinanda, jego sądowy obrońca George Carter-Stephenson wspomniał podczas procesu, że Terry czterokrotnie w karierze oglądał czerwone kartki. Miało to na celu przedstawić ówczesnego zawodnika Chelsea w lepszym świetle niż jako boiskowego rozrabiakę.

– Cztery razy, możesz powtórzyć, proszę? – zagaił piłkarza.
– Proszę, proszę, proszę, proszę – odparł Terry.

Na sali zaroiło się od ironicznych uśmiechów. Terry nie wiedział, o co chodzi.

standard.co.uk / @johnterry.26 (foto)

Najnowsze

Kiedy Son Heung-min był nastolatkiem, jego trenerem w szkolnej drużynie był własny ojciec, Son Woong-jung. Syn nie miał u taty taryfy ulgowej – wręcz przeciwnie. Jednym z ćwiczeń na treningach była 40-minutowa żonglerka. Zasada był taka: jeśli komuś spadnie piłka, ok, ćwiczymy dalej. Jeśli jednak piłka spadnie Sonowi, wszyscy zaczynają od początku.

Sam piłkarz po latach wspominał, że kiedyś ojciec kazał jemu i bratu przez 4 godziny żonglować piłką. Bez przerwy, bez błędu. Son miał wtedy mniej więcej 10 lat, ale dał radę. To zresztą ojciec skutecznie go przekonał, że ślub w trakcie kariery piłkarskiej to kiepskie rozwiązanie. 28-letni Son na wszelki wypadek pozostaje więc kawalerem.

The Guardian / @hm_son7 (foto)

Na początku sezonu 2009-10 na Bayern Monachium spadła lawina krytyki. W pierwszych dziewięciu meczach Bundesligi Bawarczycy wygrali tylko czterokrotnie, a media prześcigały się w plotkach o zwolnieniu trenera Louisa van Gaala. Październikowy, domowy mecz z Eintrachtem Frankfurt miał być dla Holendra spotkaniem o zachowanie posady.

Do 60. minuty jest 0:0, potem prowadzenie obejmują goście. Dziewięć minut później gwizdy ucisza Arjen Robben, ale 1:1 to wciąż za mało do uratowania pracy przez van Gaala. Czas mija, a Bayern dalej bije głową w mur. 86. minuta – Van Gaal idzie va banque. Zdejmuje napastnika i wprowadza… obrońcę. Gdyby szaleństwo tamtej decyzji ocenić w dziesięciopunktowej skali, otrzymałby 12. Tak czy siak – Martin Demichelis wchodzi na plac gry za Lucę Toniego, tego już się nie cofnie. Holender jednak nie zamierzał bronić wyniku – Demichelis zajął miejsce w obronie, a do ataku popędził inny stoper, Daniel van Buyten.

Dwie minuty później – gol dla Bayernu. Autorem nowy napastnik. Oczywiście van Buyten.

Był to jeden z dni, w których van Gaal pokazał w Monachium jaja. Innym razem zrobił to dosłownie – po prostu zdjął spodnie przy drużynie, aby udowodnić piłkarzom, że nie będzie się bał odważnych decyzji.

botociekawe.pl
Więcej ciekawostek

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.