Mecz Górnik Zabrze – Jagiellonia Białystok, Orange Ekstraklasa, 2008 rok.

85. minuta: bramkarz Jagi, Jacek Banaszyński, wdaje się w drybling, traci piłkę, fauluje i wylatuje z boiska. Komplet zmian wykorzystany. W bramce melduje się były reprezentant Polski, Radosław Kałużny. Już chwilę później z rzutu wolnego próbuje go zaskoczyć inny eks-kadrowicz Tomasz Hajto. Kałużny broni jednak jego strzał, a następnie również dobitkę Tomasza Zahorskiego.

90. minuta: kontuzja Borisa Peskovicia. Zmiany u zabrzan również wykorzystane, a radzić sobie jakoś trzeba. Decyzja: między słupkami stanie Hajto.

W ten oto sposób dostępu do bramek klubów ekstraklasy bronili jednocześnie zawodnicy, którzy rozegrali w sumie ponad 100 meczów dla reprezentacji Polski – jeden w obronie, drugi w pomocy.

W pomeczowej sondzie gazeta.pl 83% kibiców uznało, że lepiej w bramce poradził sobie popularny „Kałuża”. Mecz zakończył się jednak wynikiem 3:0 dla Górnika.

botociekawe.pl / @tomaszhajto7

Najnowsze

Kiedy Son Heung-min był nastolatkiem, jego trenerem w szkolnej drużynie był własny ojciec, Son Woong-jung. Syn nie miał u taty taryfy ulgowej – wręcz przeciwnie. Jednym z ćwiczeń na treningach była 40-minutowa żonglerka. Zasada był taka: jeśli komuś spadnie piłka, ok, ćwiczymy dalej. Jeśli jednak piłka spadnie Sonowi, wszyscy zaczynają od początku.

Sam piłkarz po latach wspominał, że kiedyś ojciec kazał jemu i bratu przez 4 godziny żonglować piłką. Bez przerwy, bez błędu. Son miał wtedy mniej więcej 10 lat, ale dał radę. To zresztą ojciec skutecznie go przekonał, że ślub w trakcie kariery piłkarskiej to kiepskie rozwiązanie. 28-letni Son na wszelki wypadek pozostaje więc kawalerem.

The Guardian / @hm_son7 (foto)

Gdy w 2012 roku John Terry został oskarżony o rasistowskie zachowanie wobec Antona Ferdinanda, jego sądowy obrońca George Carter-Stephenson wspomniał podczas procesu, że Terry czterokrotnie w karierze oglądał czerwone kartki. Miało to na celu przedstawić ówczesnego zawodnika Chelsea w lepszym świetle niż jako boiskowego rozrabiakę.

– Cztery razy, możesz powtórzyć, proszę? – zagaił piłkarza.
– Proszę, proszę, proszę, proszę – odparł Terry.

Na sali zaroiło się od ironicznych uśmiechów. Terry nie wiedział, o co chodzi.

standard.co.uk / @johnterry.26 (foto)
Więcej ciekawostek

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.