Latem 2011 roku Liverpool wydał 20 milionów funtów na czołowego angielskiego skrzydłowego, Stewarta Downinga. „O mój Boże, ten gość jest niesamowity! Musimy natychmiast go kupić!” – tak zareagował na pewien materiał wideo z Downingiem w roli głównej prezes „The Reds”, Tom Werner. Nie wiedział o jednej rzeczy – wideo było tak zwanym fake’m…

Na filmiku, który jeszcze dziś można znaleźć w internecie, Downing kopnął pięć piłek tak, że wpadły do oddalonych o kilkadziesiąt metrów pojemników na śmieci. Nie pomylił się ani razu! Materiał został jednak zmanipulowany przez Aston Villę (ówczesny klub Downinga), o czym nie wszyscy wiedzieli. Choć sam fakt, że Downing po swoim wyczynie nie okazał wielkiej radości, mógł budzić pewne podejrzenia.

O tym, że z precyzją Downinga nie jest wcale tak kolorowo, szefowie Liverpoolu przekonali się dosyć szybko. Anglik w swoim pierwszym sezonie na Anfield zasłynął tym, że nie zdobył ani jednego gola w Premier League, mimo aż 72 strzałów na bramkę.

Daily Telegraph

Najnowsze

Kiedy Son Heung-min był nastolatkiem, jego trenerem w szkolnej drużynie był własny ojciec, Son Woong-jung. Syn nie miał u taty taryfy ulgowej – wręcz przeciwnie. Jednym z ćwiczeń na treningach była 40-minutowa żonglerka. Zasada był taka: jeśli komuś spadnie piłka, ok, ćwiczymy dalej. Jeśli jednak piłka spadnie Sonowi, wszyscy zaczynają od początku.

Sam piłkarz po latach wspominał, że kiedyś ojciec kazał jemu i bratu przez 4 godziny żonglować piłką. Bez przerwy, bez błędu. Son miał wtedy mniej więcej 10 lat, ale dał radę. To zresztą ojciec skutecznie go przekonał, że ślub w trakcie kariery piłkarskiej to kiepskie rozwiązanie. 28-letni Son na wszelki wypadek pozostaje więc kawalerem.

The Guardian / @hm_son7 (foto)

Gdy w 2012 roku John Terry został oskarżony o rasistowskie zachowanie wobec Antona Ferdinanda, jego sądowy obrońca George Carter-Stephenson wspomniał podczas procesu, że Terry czterokrotnie w karierze oglądał czerwone kartki. Miało to na celu przedstawić ówczesnego zawodnika Chelsea w lepszym świetle niż jako boiskowego rozrabiakę.

– Cztery razy, możesz powtórzyć, proszę? – zagaił piłkarza.
– Proszę, proszę, proszę, proszę – odparł Terry.

Na sali zaroiło się od ironicznych uśmiechów. Terry nie wiedział, o co chodzi.

standard.co.uk / @johnterry.26 (foto)
Więcej ciekawostek

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.