Latem 2000 roku dziennik „Corriere dello Sport” poinformował o zainteresowaniu Romy znakomitym argentyńskim napastnikiem, Gabrielem Batistutą. Kibice „Giallorossi” wpadli w ekstazę – ich zespół dopiero co zakończył ligowy sezon na szóstym miejscu, a „Batigol” wydawał się znakomitym partnerem dla Vincenzo Montelli. Był tylko jeden problem – Roma wcale Argentyńczyka nie chciała. Przynajmniej nie cała Roma.

Trener rzymian, Fabio Capello, nie potrafił bowiem przekonać prezydenta klubu, Franco Sensiego, że wydanie fortuny na 31-letniego snajpera to dla klubu świetna inwestycja. Postanowili więc uknuć małą intrygę z dyrektorem Romy, Fabio Baldinim. Skontaktowali się z jednym z dziennikarzy wspomnianej gazety i postawili sprawę jasno: „Wy napiszecie, że Roma kupuje Batistutę, artykuł zrobi furorę, a i my na tym skorzystamy”. Plan był oczywisty – presja na Sensim miała być tak duża, że siłą rzeczy będzie on musiał zmienić zdanie i sięgnąć głęboko do kieszeni. Odmówić Capello było łatwo, ale złamać serca tysiącom kibiców – to już stanowiło wizerunkowy problem.

Przebiegłość Capello przyniosła oczekiwany skutek. Wkrótce po opublikowaniu artykułu Batistuta zameldował się w stolicy Włoch, zostając najdroższym piłkarzem po 30. roku życia w historii futbolu. Już w pierwszym sezonie świętował z klubem mistrzostwo kraju.

Gdy tylko zaczynał padać deszcz, schodził z boiska. Historia śpiewaka operowego w Milanie – WIĘCEJ

Capello: Portrait of a Winner

Najnowsze

Kiedy Son Heung-min był nastolatkiem, jego trenerem w szkolnej drużynie był własny ojciec, Son Woong-jung. Syn nie miał u taty taryfy ulgowej – wręcz przeciwnie. Jednym z ćwiczeń na treningach była 40-minutowa żonglerka. Zasada był taka: jeśli komuś spadnie piłka, ok, ćwiczymy dalej. Jeśli jednak piłka spadnie Sonowi, wszyscy zaczynają od początku.

Sam piłkarz po latach wspominał, że kiedyś ojciec kazał jemu i bratu przez 4 godziny żonglować piłką. Bez przerwy, bez błędu. Son miał wtedy mniej więcej 10 lat, ale dał radę. To zresztą ojciec skutecznie go przekonał, że ślub w trakcie kariery piłkarskiej to kiepskie rozwiązanie. 28-letni Son na wszelki wypadek pozostaje więc kawalerem.

The Guardian / @hm_son7 (foto)

Gdy w 2012 roku John Terry został oskarżony o rasistowskie zachowanie wobec Antona Ferdinanda, jego sądowy obrońca George Carter-Stephenson wspomniał podczas procesu, że Terry czterokrotnie w karierze oglądał czerwone kartki. Miało to na celu przedstawić ówczesnego zawodnika Chelsea w lepszym świetle niż jako boiskowego rozrabiakę.

– Cztery razy, możesz powtórzyć, proszę? – zagaił piłkarza.
– Proszę, proszę, proszę, proszę – odparł Terry.

Na sali zaroiło się od ironicznych uśmiechów. Terry nie wiedział, o co chodzi.

standard.co.uk / @johnterry.26 (foto)
Więcej ciekawostek

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.