Swojego asystenta z Realu Madryt, Davida Bettoniego, Zinedine Zidane poznał w 1988 roku, kiedy obaj występowali w młodzieżowej drużynie AS Cannes. Francuski klub wynajmował wtedy dom dla swoich utalentowanych zawodników, a Bettoni regularnie odwiedzał pokój Zidane’a o numerze 207, aby… umyć stopy w bidecie. Panowie polubili się tak mocno, że kiedy osiem lat później Zidane przenosił się do Juventusu, poprosił działaczy „Starej Damy”, by ci pomogli znaleźć jego przyjacielowi klub we Włoszech. I udało się – Bettoni wkrótce wylądował w trzecioligowym Avezzano Calcio.

El Pais, FourFourTwo / @zidane (foto)

Najnowsze

Wrzesień 2014 roku, ośrodek treningowy Liverpoolu w Melwood. Piłkarze ćwiczą zachowanie przy rzutach rożnych przeciwników. Każdy z nich wie, gdzie ma stać i jak się zachować podczas dośrodkowań, bo dokładnie wyjaśnił to menadżer Brendan Rodgers.

Mario Balotelli stał jednak tam, gdzie akurat miał ochotę.

– Co ty robisz? Idź zajmij swoją pozycję – nawoływał zawodnika Rodgers.
– Nie – odburknął „Super Mario”
– Dlaczego?
– Jestem napastnikiem i nie wracam na rzuty rożne.

Trener był w szoku, piłkarze byli zdegustowani, a Mario był po prostu sobą. Zblazowany, niechętny do współpracy i nauki. Mimo że w klubie był dopiero od miesiąca nie zamierzał zjednywać sobie ludzi. Ostatecznie, po namowach, Balotelli łaskawie zgodził się wziąć udział w akcji defensywnej, aczkolwiek zrobił to z możliwie najmniejszym zaangażowaniem.

Pobyt Ballotellego w Liverpoolu najlepiej podsumowują jego statystyki w Premier League (1 gol w 16 meczach, mimo aż 56 oddanych strzałów) oraz słowa wieloletniego kapitana klubu z Anfield, Stevena Gerrarda („Idąc walczyć razem z Balotellim, zawsze będziesz po stronie przegranych”).

Jeden z najbardziej lojalnych piłkarzy w historii Liverpoolu, Jamie Carragher, wziął ślub kilka tygodni po wygraniu z „The Reds” słynnego finału Ligi Mistrzów z Milanem w 2005 roku. I choć był wtedy u szczytu kariery, a za prawa do zdjęć z ceremonii mógł otrzymać ogromne pieniądze – postanowił sprzedać je klubowemu magazynowi Liverpoolu „The Kop” za raptem jednego funta.

The Times / 23_carra (foto)
Więcej ciekawostek

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.