Kiedy znakomity lewy obrońca, Alan Kennedy, debiutował w Liverpoolu w meczu przeciwko Queens Park Rangers, nic nie układało się po jego myśli. Podsumowaniem pierwszej połowy w jego wykonaniu był strzał prawą nogą, który ku uciesze rywali strącił hełm z głowy jednemu z obecnych na meczu policjantów. Kennedy grał słabo, ale liczył, że w przerwie na duchu podbuduje go legendarny menadżer Bob Paisley (na zdjęciu). Ten miał jednak inny pomysł. „Wiesz co?” – rozpoczął rozmowę z piłkarzem oczekującym wsparcia. „Chyba zastrzelili nie tego Kennedyego, co powinni” – dodał cierpko, nawiązując do głośnego morderstwa Roberta Kennedyego, byłego senatora Nowego Jorku.