Jeden z najlepiej dryblujących piłkarzy w Premier League, Allan Saint-Maximin, przez mniej więcej półtora roku przyjeżdżał na treningi Saint-Etienne nie mając prawa jazdy. Gdy Francuz ostatecznie zdecydował się je wyrobić, jego najbliżsi mogli odetchnąć. Tak przynajmniej im się wydawało…

Problem pojawił się w 2016 roku, gdy zawodnik wjechał swoim autem w tramwaj i musiał przedstawić stosowne dokumenty policji. Wtedy uznano, że jego prawo jazdy jest fałszywe, co nie tylko poskutkowało problemami prywatnymi, ale i zawodowymi (Hannover 96 zrezygnował z jego usług).

Okazało się, że Saint-Maximin wyrobił prawo jazdy w Sofii, stolicy Bułgarii. Zajęło mu to… dwa tygodnie.