2011 rok, Białystok, za chwilę kibiców czeka mecz 3. kolejki Ekstraklasy. Do szkoleniowca Jagiellonii, Czesława Michniewicza, podchodzi Maciej Szczęsny, trener bramkarzy Korony Kielce. W ręce trzyma koszulkę z nadrukowanym telefonem komórkowym i napisem „CM 711”. Za chwilę wręczy ją w ramach złośliwego prezentu. Złośliwego, bo było to nawiązanie do liczby połączeń, jakie Michniewicz odbył ze słynnym „Fryzjerem”, kluczowym członkiem mafii ustawiającej mecze piłkarskie.

Michniewicz prezent przyjmuje, uśmiecha się. O sprawie początkowo nie piszą żądne gazety, telewizja również nie pokazuje zdarzenia.

W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Szczęsny ironizuje: „Zrobiłem to w dowodzie uznania. To rzeczywiście duża sztuka rozmawiać z Ryszardem F. tak często i ani razu o futbolu”.

botociekawe.pl / michniewicz.com.pl (foto)

Będąc trenerem Borussii Dortmund Juergen Klopp potrafił zrezygnować z piłkarza, którym interesował się jego klub, ponieważ ten zbyt samolubnie cieszył się po strzeleniu gola.

"Nienasycony" - biografia R. Lewandowskiego / Liverpool FC (foto)

W sezonie 1998-99 znakomity napastnik Milanu, Oliver Bierhoff, zdobył aż 15 goli głową w Serie A. To o nim „The Guardian napisał: „Mierzący 193 centymetry wzrostu i posiadający wyskok gracza NBA Bierhoff jest najlepiej główkującym piłkarzem na świecie”. Gdy podczas mistrzostw świata w 1998 roku Niemiec miał już na koncie trzy gole strzelone głową i dziennikarze zaczęli się dopytywać, kiedy w końcu trafi do bramki w inny sposób, Niemiec odparł: „Moi sponsorzy wolą, abym strzelał głową”.

The Guardian / AC Milan (foto)

Gdy legendarny napastnik Andrij Szewczenko był dzieckiem, jego babcia zakopała pukiel włosów Ukraińca pod gruszą. Wierzyła, że realizacja lokalnego zwyczaju przyniesie chłopcu szczęście.

Daily Mail / @andriyshevchenko (foto)

Ostatnim klubem w karierze legendarnego holenderskiego zawodnika, Edgara Davidsa, był Barnet FC, z którym występował on na czwartym i piątym poziomie rozgrywek w Anglii. Piłkarz znany pod pseudonimem „Pitbull” zasłynął w klubie z tego, że wybrał sobie numer 1 na koszulce, odmawiał udziału w niektórych wyjazdowych meczach oraz grał na kilku pozycjach – jako obrońca (lewy lub środkowy), pomocnik i napastnik.

Charakter Davidsa nie wszystkim kolegom z drużyny przypadł do gustu. Zdarzyło się, że do jednego z młodych zawodników zwrócił się słowami: „Na litość boską! Grałem w Barcelonie, rozumiesz? To zacznij podawać mi mocniej”.

Sezon 2013/14 był ostatnim Holendra w karierze. W sześciu ostatnich meczach obejrzał aż trzy czerwone kartki.

ZOBACZ TEŻ: jak 5-letni Haaland pobił rekord świata w skoku…

the42.ie / @edgardavidsofficial (foto)

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.