Kiedy Son Heung-min był nastolatkiem, jego trenerem w szkolnej drużynie był własny ojciec, Son Woong-jung. Syn nie miał u taty taryfy ulgowej – wręcz przeciwnie. Jednym z ćwiczeń na treningach była 40-minutowa żonglerka. Zasada był taka: jeśli komuś spadnie piłka, ok, ćwiczymy dalej. Jeśli jednak piłka spadnie Sonowi, wszyscy zaczynają od początku.

Sam piłkarz po latach wspominał, że kiedyś ojciec kazał jemu i bratu przez 4 godziny żonglować piłką. Bez przerwy, bez błędu. Son miał wtedy mniej więcej 10 lat, ale dał radę. To zresztą ojciec skutecznie go przekonał, że ślub w trakcie kariery piłkarskiej to kiepskie rozwiązanie. 28-letni Son na wszelki wypadek pozostaje więc kawalerem.

The Guardian / @hm_son7 (foto)

Na początku sezonu 2009-10 na Bayern Monachium spadła lawina krytyki. W pierwszych dziewięciu meczach Bundesligi Bawarczycy wygrali tylko czterokrotnie, a media prześcigały się w plotkach o zwolnieniu trenera Louisa van Gaala. Październikowy, domowy mecz z Eintrachtem Frankfurt miał być dla Holendra spotkaniem o zachowanie posady.

Do 60. minuty jest 0:0, potem prowadzenie obejmują goście. Dziewięć minut później gwizdy ucisza Arjen Robben, ale 1:1 to wciąż za mało do uratowania pracy przez van Gaala. Czas mija, a Bayern dalej bije głową w mur. 86. minuta – Van Gaal idzie va banque. Zdejmuje napastnika i wprowadza… obrońcę. Gdyby szaleństwo tamtej decyzji ocenić w dziesięciopunktowej skali, otrzymałby 12. Tak czy siak – Martin Demichelis wchodzi na plac gry za Lucę Toniego, tego już się nie cofnie. Holender jednak nie zamierzał bronić wyniku – Demichelis zajął miejsce w obronie, a do ataku popędził inny stoper, Daniel van Buyten.

Dwie minuty później – gol dla Bayernu. Autorem nowy napastnik. Oczywiście van Buyten.

Był to jeden z dni, w których van Gaal pokazał w Monachium jaja. Innym razem zrobił to dosłownie – po prostu zdjął spodnie przy drużynie, aby udowodnić piłkarzom, że nie będzie się bał odważnych decyzji.

botociekawe.pl

Latem 2011 roku Liverpool wydał 20 milionów funtów na czołowego angielskiego skrzydłowego, Stewarta Downinga. „O mój Boże, ten gość jest niesamowity! Musimy natychmiast go kupić!” – tak zareagował na pewien materiał wideo z Downingiem w roli głównej prezes „The Reds”, Tom Werner. Nie wiedział o jednej rzeczy – wideo było tak zwanym fake’m…

Na filmiku, który jeszcze dziś można znaleźć w internecie, Downing kopnął pięć piłek tak, że wpadły do oddalonych o kilkadziesiąt metrów pojemników na śmieci. Nie pomylił się ani razu! Materiał został jednak zmanipulowany przez Aston Villę (ówczesny klub Downinga), o czym nie wszyscy wiedzieli. Choć sam fakt, że Downing po swoim wyczynie nie okazał wielkiej radości, mógł budzić pewne podejrzenia.

O tym, że z precyzją Downinga nie jest wcale tak kolorowo, szefowie Liverpoolu przekonali się dosyć szybko. Anglik w swoim pierwszym sezonie na Anfield zasłynął tym, że nie zdobył ani jednego gola w Premier League, mimo aż 72 strzałów na bramkę.

Daily Telegraph

W 1996 roku znakomity pomocnik Realu Madryt, Michael Laudrup, siedząc w ekskluzywnej restauracji rozważał zakończenie piłkarskiej kariery. „Duński książę” był już po trzydziestce, miał na koncie kilka cennych trofeów, mógł czuć się zawodowo spełniony. Nieopodal Laudrupa i jego towarzysza siedział ówczesny król Hiszpanii, Juan Carlos I. Słysząc rozmowę o możliwej emeryturze gwiazdy Realu, podszedł do Duńczyka i zagaił: „Dobrze by było. W Madrycie znów rządziłby tylko jeden król”.

The Guardian / ballon.illustrations (obrazek)

1991 rok, pub w Amsterdamie. Do znakomitego tenisisty Richarda Krajicka dosiada się kompletnie nieznany mu chłopak.

– Założę się, że nie wiesz, kim jestem – rozpoczyna rozmowę młodzieniec, a gdy Krajcek tę wersję potwierdza, natychmiast dodaje: – Nazywam się Edgard Davids, za kilka lat będę reprezentantem Holandii w piłkę nożną i będę jeździł świetnym samochodem!

Koniec rozmowy. Edgar wstaje i odchodzi.

– Davids, tak? – dopytuje jeszcze tenisista.
– Tak, zapamiętaj – odpowiada młody piłkarz.

Krajicek zapamiętuje.

Pięć lat później holenderski tenisista odniósł największy sukces w karierze – wygrał Wimbledon. Davids był już wtedy reprezentantem kraju, zdobył trzy mistrzostwa z Ajaksem oraz sięgnął po Ligę Mistrzów.

El Pais / @edgardavidsofficial (foto)

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.