W październiku 2001 roku Schalke 04 pokonało w meczu Ligi Mistrzów Mallorcę 4:0, a jednego z goli dla niemieckiej drużyny zdobył Tomasz Hajto. Polak musiał w tym spotkaniu użerać się z wyjątkowo agresywnie usposobionym Samuelem Eto’o, ówczesną gwiazdą hiszpańskiej drużyny. W pewnym momencie Kameruńczyk opluł Polaka. „Słuchaj, mistrzu. Pluć to ty sobie możesz w Kamerunie, ale nie tu i nie na mnie” – miał rzucić „Gianni” do słynnego napastnika (tak przynajmniej przedstawiał to „Gazecie Wyborczej”). Eto’o się nie uspokoił – w 26. minucie wyleciał z boiska za uderzenie głową Polaka.

Gazeta Wyborcza / @tomaszhajto7 (foto)

Gdy w 1995 roku zaledwie 19-letni David Beckham został wypożyczony z Manchesteru United do Preston North End, menadżer Gary Peters tak przedstawił go nowym kolegom z drużyny: „To jest David Beckham. Przyszedł na miesiąc z Man Utd. Od dziś wykonuje wszystkie rzuty wolne i rożne w naszym zespole”. Zmieszany czuł się Paul Reynor, starszy od „Becksa” o dziesięć lat, dotąd etatowy wykonawca stałych fragmentów gry. Po latach jednak przyznał: „Moje dzieci nie wierzyły, że grałem w drużynie z Beckhamem, więc pokazałem im zdjęcie, na którym on strzela z wolnego, a ja stoję w murze!”.

Odważna decyzja Reynora się obroniła. „Becks” w Preston zdobył w sumie dwa gole – jednego po uderzeniu piłki z rzutu wolnego, drugiego po strzale z… rzutu rożnego.

FourFourTwo / @davidbeckham (foto)

Gdy w 2007 roku 41-letni Romario wrócił do swojego kraju, aby po raz ostatni zagrać w Vasco da Gama, lokalne media łapały się za głowy. Brazylijczyk nie pozostawał dziennikarzom dłużny i odmawiał wywiadów. Zrobił jeden wyjątek – dla magazynu dla mężczyzn „Trip”. Zapytany, co jest kluczem do sukcesu, wymienił 10 zasad.

Numer 1: Znajdź dupka, który ciągle cię krytykuje, i potraktuj go jako motywację.
Numer 6: Marz jak skur…
Numer 10: Bzykaj się codziennie, ale nie więcej niż 3 razy.

Już w drugim spotkaniu po powrocie do Vasco Brazylijczyk wszedł z ławki i zdobył hat-tricka. W 15 minut.

Trip / @romariofaria (foto)

„Może chciałbyś spróbować swoich sił w Torino?” – usłyszał 17-letni Patrice Evra od człowieka, który wypatrzył go na turnieju drużyn pięcioosobowych w Juvisy. Francuz do dziś pamięta jego imię i nazwisko – Onofrio Giammarresi. Będzie je zresztą pamiętał za 30 lat, a za 60 lat będą je pamiętały jego dzieci. Giammarresi był wtedy recepcjonistą w hotelu, ale jednocześnie skautem. Evra – co oczywiste, bo jego status we francuskim futbolu był wtedy żaden – zgodził się na testy, które wypadły całkiem nieźle. Dostał kontrakt. Ale nie w Torino, tylko… w trzecioligowej Marsalii.

Trzeba było jednak dotrzeć na obóz przygotowawczy tej drużyny. Z Paryża do Mediolanu jeszcze się jakoś udało, gorzej było potem. Evra nie potrafił się odnaleźć na dworcu – nie był w stanie rozwikłać tablicy informującej o odjazdach pociągów. Najpierw był płacz, rezygnacja, potem znów płacz, telefon do mamy. Decyzja: wracam. Chwilę później zmiana decyzji: zostaję, śpię na dworcu. Wtedy podłamany Evra poznał człowieka z Senegalu, który zaoferował mu nocleg, nakarmił, a dzień później wsadził do właściwego pociągu. „Chciałbym go jeszcze kiedyś spotkać” – powie po wielu latach.

Evra był już w drodze na obóz swojego klubu, ale pojawił się kolejny problem. Gdzie wysiąść? Kolejny atak paniki. Ostatecznie Francuzem zajęła się grupa zakonnic, która podróżowała tym samym pociągiem. Dialogi momentami były kuriozalne.

– To już?! Mam wysiadać?!
– Nie, damy ci znać

5 minut później.

– Teraz? To moja stacja?
– Nie.
– Na pewno?
– NA PEWNO!!!

„Kiedy wysiadałem, niemal wypchnęły mnie z pociągu. Widok moich pleców była dla nich bardzo przyjemny” – powie z uśmiechem Evra gazecie „The Guardian” wiele lat później.

Udało się. 17-letni Evra, wtedy napastnik, związał się z trzecioligowym włoskim klubem. Zwycięzca Ligi Mistrzów, mistrz Anglii i Włoch, 81-krotny reprezentant Francji po latach przyzna: „Największą radość, jaką dał mi futbol, był pierwszy zawodowy kontrakt z Marsalą”.

The Guardian / @patrice.evra (foto)

W pewnym okresie swojego dzieciństwa Alisson Becker miał tak dużą nadwagę, że regularnie dokuczano mu przez to w szkole, a własna matka zabroniła mu otwierać w domu lodówkę.

Daily Mail / @alissonbecker

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.