Znakomity chilijski pomocnik, Arturo Vidal, jest tak poważaną osobą w swoim kraju, że wśród gości na jego ślubie była ówczesna prezydent Chile oraz dwóch ministrów tamtejszego rządu.

@kingarturo23oficial (foto)

W wieku dziewięciu lat Arturo Vidal bardziej niż piłką nożną interesował się końmi. Często opuszczał lekcję w szkole, by na rowerze przemierzać odległość sześciu mil na tor wyścigowy w Santiago, gdzie opiekował się tymi zwierzętami. Niekiedy obstawiał też wyniki wyścigów – o ile oczywiście w pobliżu znalazł się ktoś starszy i wystarczająco skory do tego, aby stawiając mu kupon złamać prawo. Marzył też o karierze dżokeja. Pewnego razu jego szef, Enrique Carreno, wziął go na bok i wyrzucił z siebie: „Arturo, popełniasz błąd. Musisz skupić się na piłce. Masz dziewięć lat i zobacz, co robisz na boisku z tymi piętnastolatkami. Bawisz się nimi! Siedząc tu ze mną marnujesz swój czas”.

Kiedy Vidal został już znanym piłkarzem, kupił własną stajnię i nazwał ją Alvidal (na cześć syna Alonso). Jednym z jego koni był Il Campione, którego Chilijczyk sprzedał z czasem za około 2 miliony dolarów.

Daily Mail / @kingarturo23oficial (foto)

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.