Gdy Dele Alli miał 13 lat, zamieszkał na stałe z rodziną swojego przyjaciela, Harry’ego Hickforda. Biologiczna mama Anglika zmagała się z problemami alkoholowymi i oddała syna bez wielkiego namysłu. Alli nigdy jej tego nie wybaczył – o ile na początku występów w Tottenhamie grał w koszulce ze swoim nazwiskiem, o tyle w pewnym momencie zamienił je na imię. Chciał się oficjalnie odciąć od rodziny, która kilka lat wcześniej odcięła się od niego.

Dele nigdy nie został formalnie adoptowany przez nową rodzinę, ale bardzo się do niej przywiązał. Harry – wspólny kolega z juniorów MK Dons – stał się jego nowym bratem. Po latach został jego agentem, a gdy Alli zdobył pierwszego gola dla reprezentacji Anglii, to właśnie z rodziną Hickfordów świętował swój sukces. Świętował zresztą nad wyraz skromnie, jedząc loda w restauracji McDonald’s.