Październik 2005 roku, huczna impreza urodzinowa Diego Maradony. Gości około 400. Rodzina, przyjaciele, celebryci. Argentyńczyk pozuje fotografom obok tortu urodzinowego, następnie wychodzi na scenę i wypowiada do mikrofonu słowa, które najlepiej oddają jego autoironiczny, ale i autodestrukcyjny charakter: „Mam 45 lat! I wciąż żyję!”.