Barcelona, mniej więcej połowa 2006 roku. Frank Lampard poleciał do Hiszpanii nagrywać reklamę dla Pepsi. Dwie inne gwiazdy futbolu, Ronaldinho i Thierry Henry, mieli to już za sobą. Brazylijczyk zachwycił obecnych podczas nagrania żonglerką głową, Henry z kolei pokazał, jak błyskawicznie i efektownie można zmienić kierunek biegu z piłką. Przyszła kolej na „Lampsa”.

„No dobra, Frank, teraz ty. Wykonaj coś, z czego jesteś znany, jakiś swój popisowy numer” – podpowiedział mu amerykański reżyser, licząc na jakieś niesamowite sztuczki z piłką angielskiego zawodnika.

Lampard chwilę pomyślał. „Dobrze odbieram piłki” – zaczął niezbyt przekonująco. „Poza tym nieźle strzelam i zdobywam bramki jako pomocnik”.

Reżyser był daleki od zachwytu.