Będąc trenerem Borussii Dortmund Juergen Klopp potrafił zrezygnować z piłkarza, którym interesował się jego klub, ponieważ ten zbyt samolubnie cieszył się po strzeleniu gola.

"Nienasycony" - biografia R. Lewandowskiego / Liverpool FC (foto)

Gdy w 2003 roku prowadzone przez Juergena Klopp FSV Mainz pechowo nie awansowało do Bundesligi, mając na koniec sezonu o jedną bramkę gorszy bilans od trzeciego w tabeli Eintrachtu Frankfurt, niemiecki trener wygłosił do licznie zgromadzonych w centrum miasta kibiców przemowę. Zadeklarował między innymi: „Udowodnimy, że nawet po tak bolesnym doświadczeniu można awansować”.

Doświadczenie naprawdę było bolesne. Eintracht awansował wtedy dzięki dwóm golom w 90. minucie meczu ostatniej kolejki z Reutlingen. Co gorsza – Mainz ciągle w pamięci miało poprzedni sezon, gdy do promocji zabrakło im… jednego punktu. Klopp podczas swojego przemówienia poprosił fanów, aby przyszli na pierwszy trening drużyny przed nowym sezonu. Kibice nie zawiedli, na zajęcia stawili się w liczbie około 10 tysięcy. Klopp też nie zawiódł – Mainz w 2004 roku cieszyło się z awansu, wyprzedzając Energie Cottbus dzięki… lepszemu bilansowi goli.

The Guardian / @1fsvmainz05 (foto)

Na początku 2008 roku Juergen Klopp był bardzo bliski dołączenia do Hamburger SV, ustalił nawet warunki kontraktu, ale jeden z klubowych skautów zakwestionował kandydaturę ówczesnego szkoleniowca Mainz. „Nosi dziurawe spodnie, jest źle ogolony i nonszalancki” – napisał w raporcie owy skaut, dodając, że Klopp na domiar złego spóźnia się na treningi. Gdy negatywnie oceniony trener dowiedział się o stawianych mu zarzutach, uniósł się honorem i zrezygnował z przejścia do HSV.

espn.co.uk / Liverpool FC (foto)

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.