Legendarny dziennikarz sportowy, Paweł Zarzeczny, pewnego dnia otrzymał SMS-a od Kamila Grosickiego. Język użyty w wiadomości był daleki od poetyckiego.

„Ty gruba świnio, jeszcze raz coś napiszesz o mnie albo o mojej rodzinie, to sobie porozmawiamy” – napisał „Grosik”.

Co ciekawe, znanemu z ostrych wypowiedzi Zarzecznemu wiadomość spodobała się na tyle, że cytat postanowił umieścić na ostatniej stronie swojej książki – obok komplementów ze strony Olafa Lubaszenki, Janusza Panasewicza oraz swojej siostry.

botociekawe.pl

Będąc uczniem jednej ze szczecińskich szkół, Kamil Grosicki pewnego dnia zamknął się w klasie przed nauczycielką, która wyszła do toalety, żeby poprawić nieco swoją sytuację w dzienniku szkolnym. Placówka, do której uczęszczał Grosicki, nie wystawiała ocen w formie cyfr, tylko liter. „Grosik” wpadł więc na pomysł, że literę „L” (oznaczała jedynkę) zamieni na „E” (odpowiednik czwórki). Chodziło rzecz jasna o przedmiot, z którego był zagrożony.

Być może cała sytuacja nie wyszłaby na jaw, gdyby nie fakt, że Grosicki niebieską literę przerobił czarnym długopisem…

Przegląd Sportowy / @kamilgrosicki10 (foto)

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.