Październik 2005 roku, huczna impreza urodzinowa Diego Maradony. Gości około 400. Rodzina, przyjaciele, celebryci. Argentyńczyk pozuje fotografom obok tortu urodzinowego, następnie wychodzi na scenę i wypowiada do mikrofonu słowa, które najlepiej oddają jego autoironiczny, ale i autodestrukcyjny charakter: „Mam 45 lat! I wciąż żyję!”.

Observer Sport Monthly / @gigidalessioreal (foto)

W sezonie 2008/09 beniaminek Premier League, Stoke City, był na ustach wszystkich. Rzuty za autu, uważane dotąd za niezbyt groźny element gry, zostały przez ekipę Tony’ego Pulisa wyniesione na zupełnie inny poziom. Wszystko za sprawą pomocnika, Rory’ego Delapa. Gdy tylko „Garncarze” mieli piłkę na wysokości pola karnego, scenariusz był zawsze ten sam – Delap brał piłkę w ręce, fizycznie nastawieni piłkarze Stoke meldowali się w polu karnym, a bramkarz rywali wiedział, że za chwilę czeka go horror.

Delap w pewnym momencie miał już przygotowany ręcznik, żeby nie musieć wycierać piłki koszulką. Efekt był zdumiewający. Tylko we wspomnianym sezonie aż 8 z 38 goli Stoke padło dzięki temu, co wydarzyło się po rzutach piłki z autu. To dokładnie 21%. Luiz Felipe Scolari, który wtedy pracował w Chelsea, powiedział: „Ten gość gra lepiej rękoma niż nogami. To fantastyczne!”. Mniej skłonni do zachwytu byli ci, których Delap dotkliwie skaleczył. Arsene Wenger stwierdził: „Zmieniłbym przepisy. Najlepiej, jakby auty były wykonywane nogami. W Stoke City mają przewagę, która jest niesprawiedliwa”.

Co ciekawe, kojarzony wyłącznie z pocisków posyłanych w pole karne Delap przez 11 lat był najdroższym piłkarzem w historii… Southampton. Miało to miejsce, zanim jego główny atut został zaprezentowany światu. Był też najlepszym strzelcem Derby County w Premier League w sezonie 1999-00.

Dziś z rzutami piłki z autu rywali się nie walczy, tylko rozwija się ten element u siebie. Liverpool zatrudnił nawet trenera wyspecjalizowanego w tym jednym aspekcie, byłego rekordzistę Guinnessa, Thomasa Gronnemarka. Z wiedzy Duńczyka korzysta również kilka innych klubów.

botociekawe.pl / @lkfoodfest (foto)

W dniu, w którym 18-letni Neymar zadebiutował w reprezentacji Brazylii przeciwko USA, Chelsea złożyła Santosowi ofertę opiewającą na około 35 milionów euro za tego zawodnika. Ówczesny dyrektor „The Blues”, Michael Emanelo, obiecał tacie Neymara, że jego syn zostanie w Chelsea „piłkarską wersją Michaela Jordana”. Będący świadkiem negocjacji prawnik Michael Motto stwierdził w „The Guardian”, że „po raz pierwszy widział ojca Neymara słuchającego kogoś przez ponad 30 minut bez wgapiania się w telefon”.

Chelsea miała mocne argumenty – londyńczycy chwilę wcześniej zdobyli podwójną koronę, grali najofensywniej w historii (tylko w ostatnich siedmiu kolejkach Premier League rozbili 7:1 Aston Villi, 7:0 Stoke City i 8:0 Wigan Athletic), do tego w zespole roiło się od gwiazd. Mimo bardzo poważnych rozmów, do transferu nie doszło, a Neymar okazał się na tyle cierpliwy, że jeszcze trzy lata spędził w Brazylii.

@neymarjr (foto) / The Guardian

Znakomity chilijski pomocnik, Arturo Vidal, jest tak poważaną osobą w swoim kraju, że wśród gości na jego ślubie była ówczesna prezydent Chile oraz dwóch ministrów tamtejszego rządu.

@kingarturo23oficial (foto)

Ojciec Timo Wenera, były piłkarz i trener Günther Schuh, jest od swojego sławnego syna starszy o ponad 55 lat.

@timowerner (foto) / WIkipedia

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.