Kiedy Son Heung-min był nastolatkiem, jego trenerem w szkolnej drużynie był własny ojciec, Son Woong-jung. Syn nie miał u taty taryfy ulgowej – wręcz przeciwnie. Jednym z ćwiczeń na treningach była 40-minutowa żonglerka. Zasada był taka: jeśli komuś spadnie piłka, ok, ćwiczymy dalej. Jeśli jednak piłka spadnie Sonowi, wszyscy zaczynają od początku.

Sam piłkarz po latach wspominał, że kiedyś ojciec kazał jemu i bratu przez 4 godziny żonglować piłką. Bez przerwy, bez błędu. Son miał wtedy mniej więcej 10 lat, ale dał radę. To zresztą ojciec skutecznie go przekonał, że ślub w trakcie kariery piłkarskiej to kiepskie rozwiązanie. 28-letni Son na wszelki wypadek pozostaje więc kawalerem.

The Guardian / @hm_son7 (foto)

Mecz Górnik Zabrze – Jagiellonia Białystok, Orange Ekstraklasa, 2008 rok.

85. minuta: bramkarz Jagi, Jacek Banaszyński, wdaje się w drybling, traci piłkę, fauluje i wylatuje z boiska. Komplet zmian wykorzystany. W bramce melduje się były reprezentant Polski, Radosław Kałużny. Już chwilę później z rzutu wolnego próbuje go zaskoczyć inny eks-kadrowicz Tomasz Hajto. Kałużny broni jednak jego strzał, a następnie również dobitkę Tomasza Zahorskiego.

90. minuta: kontuzja Borisa Peskovicia. Zmiany u zabrzan również wykorzystane, a radzić sobie jakoś trzeba. Decyzja: między słupkami stanie Hajto.

W ten oto sposób dostępu do bramek klubów ekstraklasy bronili jednocześnie zawodnicy, którzy rozegrali w sumie ponad 100 meczów dla reprezentacji Polski – jeden w obronie, drugi w pomocy.

W pomeczowej sondzie gazeta.pl 83% kibiców uznało, że lepiej w bramce poradził sobie popularny „Kałuża”. Mecz zakończył się jednak wynikiem 3:0 dla Górnika.

botociekawe.pl / @tomaszhajto7

Pierwszym samochodem Aarona Ramseya był limonkowy Ford Fiesta, z wymalowaną na dachu biało-czarną szachownicą. Walijczyk jeździł nim będąc piłkarzem Cardiff City (doszedł z tym klubem do finału Pucharu Anglii) i początkowo po transferze do Arsenalu, wzbudzając uśmiechy politowania u kolegów z zespołu. Skromny charakter Ramseya dobrze pokazuje też ciekawostka odnośnie gości, którzy towarzyszyli mu podczas imprezy z okazji 21. urodzin. Poza rodziną i przyjaciółmi Walijczyk zaprosił również… nauczycieli z byłej szkoły.

walesonline.co.uk / @aaronramsey (foto)

Latem 2011 roku Liverpool wydał 20 milionów funtów na czołowego angielskiego skrzydłowego, Stewarta Downinga. „O mój Boże, ten gość jest niesamowity! Musimy natychmiast go kupić!” – tak zareagował na pewien materiał wideo z Downingiem w roli głównej prezes „The Reds”, Tom Werner. Nie wiedział o jednej rzeczy – wideo było tak zwanym fake’m…

Na filmiku, który jeszcze dziś można znaleźć w internecie, Downing kopnął pięć piłek tak, że wpadły do oddalonych o kilkadziesiąt metrów pojemników na śmieci. Nie pomylił się ani razu! Materiał został jednak zmanipulowany przez Aston Villę (ówczesny klub Downinga), o czym nie wszyscy wiedzieli. Choć sam fakt, że Downing po swoim wyczynie nie okazał wielkiej radości, mógł budzić pewne podejrzenia.

O tym, że z precyzją Downinga nie jest wcale tak kolorowo, szefowie Liverpoolu przekonali się dosyć szybko. Anglik w swoim pierwszym sezonie na Anfield zasłynął tym, że nie zdobył ani jednego gola w Premier League, mimo aż 72 strzałów na bramkę.

Daily Telegraph

Jeden z najlepszych szwedzkich napastników w historii, Henrik Larsson, do 20 roku życia grał w piłkę półprofesjonalnie, pracując jednocześnie przy załadunku owoców do ciężarówek.

FourFourTwo / @thehenriklarsson (foto)

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.