W wieku 18 lat Riyad Mahrez wybrał się na testy do czwartoligowego francuskiego klubu Quimper. Algierczyk był szczupły, nadużywał dryblingów, o taktyce wiedział tyle co nic, ale klub i tak oznajmił: „Chcemy cię”. By po chwili dodać: „Ale nie mamy wystarczająco pieniędzy”.

Algierczyk był w szoku. Dopiero co pożyczył od mamy 160 euro, żeby kupić bilet na pociąg. Obiecał jej: „Spokojnie, oddam z pensji w Quimper”.

Gdy zrozumiał, że żadnej pensji nie będzie, zadzwonił z żalem do matki. Świadkowie twierdzą, że nie tylko z żalem, ale i łzami w oczach. Jego wylewana reakcja zrobiła wrażenie na prezydencie Quimper. Wrócono do rozmów i dziwnym trafem pieniądze się znalazły. Algierczyk w końcu został piłkarzem – półzawodowym, z pensją 700 euro miesięcznie, ale zawsze.

Co ciekawe, w Quimper Mahrez zamieszkał z… Mathiasem Pogbą, bratem Paula. Panowie odżywiali się fatalnie, a Algierczyk w dodatku był takim bałaganiarzem, że nigdy nie zaprosił matki do siebie, bo mu było wstyd. W jedynym ich sezonie w Quimper klub ten spadł do piątej ligi, mając najgorszą ofensywę w całej lidze (średnio strzelał 0,70 gola na mecz).