Latem 2011 roku Liverpool wydał 20 milionów funtów na czołowego angielskiego skrzydłowego, Stewarta Downinga. „O mój Boże, ten gość jest niesamowity! Musimy natychmiast go kupić!” – tak zareagował na pewien materiał wideo z Downingiem w roli głównej prezes „The Reds”, Tom Werner. Nie wiedział o jednej rzeczy – wideo było tak zwanym fake’m…

Na filmiku, który jeszcze dziś można znaleźć w internecie, Downing kopnął pięć piłek tak, że wpadły do oddalonych o kilkadziesiąt metrów pojemników na śmieci. Nie pomylił się ani razu! Materiał został jednak zmanipulowany przez Aston Villę (ówczesny klub Downinga), o czym nie wszyscy wiedzieli. Choć sam fakt, że Downing po swoim wyczynie nie okazał wielkiej radości, mógł budzić pewne podejrzenia.

O tym, że z precyzją Downinga nie jest wcale tak kolorowo, szefowie Liverpoolu przekonali się dosyć szybko. Anglik w swoim pierwszym sezonie na Anfield zasłynął tym, że nie zdobył ani jednego gola w Premier League, mimo aż 72 strzałów na bramkę.