Mecz Górnik Zabrze – Jagiellonia Białystok, Orange Ekstraklasa, 2008 rok.

85. minuta: bramkarz Jagi, Jacek Banaszyński, wdaje się w drybling, traci piłkę, fauluje i wylatuje z boiska. Komplet zmian wykorzystany. W bramce melduje się były reprezentant Polski, Radosław Kałużny. Już chwilę później z rzutu wolnego próbuje go zaskoczyć inny eks-kadrowicz Tomasz Hajto. Kałużny broni jednak jego strzał, a następnie również dobitkę Tomasza Zahorskiego.

90. minuta: kontuzja Borisa Peskovicia. Zmiany u zabrzan również wykorzystane, a radzić sobie jakoś trzeba. Decyzja: między słupkami stanie Hajto.

W ten oto sposób dostępu do bramek klubów ekstraklasy bronili jednocześnie zawodnicy, którzy rozegrali w sumie ponad 100 meczów dla reprezentacji Polski – jeden w obronie, drugi w pomocy.

W pomeczowej sondzie gazeta.pl 83% kibiców uznało, że lepiej w bramce poradził sobie popularny „Kałuża”. Mecz zakończył się jednak wynikiem 3:0 dla Górnika.

botociekawe.pl / @tomaszhajto7

W październiku 2001 roku Schalke 04 pokonało w meczu Ligi Mistrzów Mallorcę 4:0, a jednego z goli dla niemieckiej drużyny zdobył Tomasz Hajto. Polak musiał w tym spotkaniu użerać się z wyjątkowo agresywnie usposobionym Samuelem Eto’o, ówczesną gwiazdą hiszpańskiej drużyny. W pewnym momencie Kameruńczyk opluł Polaka. „Słuchaj, mistrzu. Pluć to ty sobie możesz w Kamerunie, ale nie tu i nie na mnie” – miał rzucić „Gianni” do słynnego napastnika (tak przynajmniej przedstawiał to „Gazecie Wyborczej”). Eto’o się nie uspokoił – w 26. minucie wyleciał z boiska za uderzenie głową Polaka.

Gazeta Wyborcza / @tomaszhajto7 (foto)

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.