Kontrowersyjny włoski szkoleniowiec, Fabio Capello, tak bardzo nie przejmował się reputacją swoich zawodników, że tylko w sezonie 2004/05 potrafił aż 28-krotnie zdjąć z boiska kapitana Juventusu, Alessandro Del Piero (na zdjęciu obok Lewisa Hamiltona).

botociekawe.pl / @alessandrodelpiero (foto)

Gdy w 2003 roku prowadzone przez Juergena Klopp FSV Mainz pechowo nie awansowało do Bundesligi, mając na koniec sezonu o jedną bramkę gorszy bilans od trzeciego w tabeli Eintrachtu Frankfurt, niemiecki trener wygłosił do licznie zgromadzonych w centrum miasta kibiców przemowę. Zadeklarował między innymi: „Udowodnimy, że nawet po tak bolesnym doświadczeniu można awansować”.

Doświadczenie naprawdę było bolesne. Eintracht awansował wtedy dzięki dwóm golom w 90. minucie meczu ostatniej kolejki z Reutlingen. Co gorsza – Mainz ciągle w pamięci miało poprzedni sezon, gdy do promocji zabrakło im… jednego punktu. Klopp podczas swojego przemówienia poprosił fanów, aby przyszli na pierwszy trening drużyny przed nowym sezonu. Kibice nie zawiedli, na zajęcia stawili się w liczbie około 10 tysięcy. Klopp też nie zawiódł – Mainz w 2004 roku cieszyło się z awansu, wyprzedzając Energie Cottbus dzięki… lepszemu bilansowi goli.

The Guardian / @1fsvmainz05 (foto)

Po odejściu z Interu Mediolan w 2010 roku Rafael Benitez tak bardzo chciał znów prowadzić jakiś klub, że przy braku atrakcyjnych ofert zgodził się objąć… szkolną drużyn w hrabstwie Merseyside, gdzie uczyła się jego córka. Prowadząc zupełnie nieistotny dla futbolu zespół Rafa zachowywał się tak, jakby właśnie walczył o mistrzostwo czołowej ligi – podczas meczu krzyczał, machał rękami przy linii, wymagał przestrzegania taktyki. Warto dodać, że Benitez miał już wtedy na koncie dwa tytuły mistrzowskie z Valencią, triumf w Lidze Mistrzów z Liverpoolem czy Klubowe Mistrzostwo Świata z Interem.

theBlizzard.co.uk / @rafabenitezrb (foto)

Kiedy Pep Guardiola w sezonie 2007/08 debiutował w roli szkoleniowca, prowadząc czwartoligowe rezerwy Barcelony, zdarzało mu się udzielać wskazówek piłkarzom rywali, gdy irytowało go, że ci leniwie poruszali się po murawie.

Polityka / Manchester CIty na YouTube (foto)

W ostatniej kolejce sezonu 2008-09 w Serie A Inter Mediolan grał z Atalantą i jednym z niewielu celów, jakie świeżo upieczony mistrz Włoch mógł sobie tego dnia postawić, była pomoc Zlatanowi Ibrahimoviciowi w zdobyciu korony króla strzelców. Szwedowi na tym bardzo zależało, czego zresztą w ogóle nie ukrywał. Od początku widział przede wszystkim dwie rzeczy – piłkę i bramkę rywali.

Pierwszy gol Szweda padł już w 12. minucie spotkania, ale kolejne trafienie długo nie chciało nadejść. Co więcej, Zlatan miał wrażenie, że koledzy mu nie pomagają. Każdy ich strzał – celny czy niecelny, zupełnie bez znaczenia – mocno go irytował. Kiedy w drugiej połowie Mario Balotelli mógł mu podać – ale wybrał egoistyczne rozwiązanie, nieskuteczne zresztą – Zlatan wpadł w furię. „Chcę zmiany! Jesteśmy mistrzami, pomogłem w tym drużynie, a mi nikt nie chce pomóc! Schodzę!” – krzyczał w kierunku ławki rezerwowych.

Jose Mourinho, wówczas szkoleniowiec Interu, doskonale to słyszał. Udawał jednak, że jest inaczej. „Co tam krzyczysz? Że chcesz wody? Łap” – odparł „Mou”, rzucając w kierunku Szweda bidon. I na tym zakończył temat jego zmiany.

Wściekły Zlatan pozostał na boisku, pod koniec meczu strzelił drugiego gola i ostatecznie wyprzedził w klasyfikacji najlepszych strzelców ligi włoskiej Marco Di Vaio i Diego Milito. O jedną bramkę.

José Mourinho: Up Close and Personal / @iamzlatanibrahimovic (foto)

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.