W kwietniu 1991 roku ówczesny trener U.S. Lecce, Zbigniew Boniek, zawiesił dwóch piłkarzy swojej drużyny – Pietro Paolo Virdisa i Siergieja Alejnikowa – ponieważ nie chcieli uczestniczyć z resztą zespołu we… mszy świętej. Boniek zagrał va banque – Lecce broniło się przed spadkiem, wstrząs mógł zadziałać na zespół różnie. Zwłaszcza, że między Bońkiem a Virdisem momentalnie wywiązał się medialny konflikt. „Może po prostu Polak zazdrości mi, że gram w Serie A w wieku 34 lat, a on musiał skończyć karierę mając 32 lata?” – zastanawiał się publicznie włoski napastnik.

Gazety kpiły: „Sporo łączy całą trójkę. Wszyscy mają wąsy oraz przeszłość w Juventusie”.

Wkrótce panów połączyła też degradacja – Lecce zajęło 15. miejsce w lidze i musiało pożegnać się z Serie A. Alejnikow został w klubie, Virdis zakończył karierę, Boniek przeniósł się do Bari, gdzie rok później… znów spadł do Serie B.

Kolejną szansę trenowania klubu „Zibi” otrzymał w drużynie z włoskiej trzeciej ligi.

mediapolitika.com / Newonce.sport (foto)

Scenka w jednej z restauracji. Louisa van Gaala dostrzega pewien rutynowany brytyjski dziennikarz. Jest z żona, ale nie krępuje się, szybko skraca dystans do kontrowersyjnego trenera.

– Ten człowiek jest jednym z najlepszych trenerów! W całej historii piłki nożnej! – rzuca podekscytowany chwilą dziennikarz. – On wynalazł współczesny futbol!

Chwila konsternacji Brytyjczyka. Czy, pisząc obrazowo, nie przesłodził właśnie filiżanki herbaty o jakieś 15 łyżek cukru. Każdy lubi komplementy, ale nie tak przesadzone i niekoniecznie od nieznajomego w trakcie posiłku.

Dziennikarz spojrzał na Holendra, ten całkiem niewzruszony potwierdził wszystkie komplementy kiwnięciem głową, jednocześnie dając sygnał: możesz mówić dalej.

Cały van Gaal.

The Guardian / @kimbrooklynmusic (foto)

Kontrowersyjny włoski szkoleniowiec, Fabio Capello, tak bardzo nie przejmował się reputacją swoich zawodników, że tylko w sezonie 2004/05 potrafił aż 28-krotnie zdjąć z boiska kapitana Juventusu, Alessandro Del Piero (na zdjęciu obok Lewisa Hamiltona).

botociekawe.pl / @alessandrodelpiero (foto)

Gdy w 2003 roku prowadzone przez Juergena Klopp FSV Mainz pechowo nie awansowało do Bundesligi, mając na koniec sezonu o jedną bramkę gorszy bilans od trzeciego w tabeli Eintrachtu Frankfurt, niemiecki trener wygłosił do licznie zgromadzonych w centrum miasta kibiców przemowę. Zadeklarował między innymi: „Udowodnimy, że nawet po tak bolesnym doświadczeniu można awansować”.

Doświadczenie naprawdę było bolesne. Eintracht awansował wtedy dzięki dwóm golom w 90. minucie meczu ostatniej kolejki z Reutlingen. Co gorsza – Mainz ciągle w pamięci miało poprzedni sezon, gdy do promocji zabrakło im… jednego punktu. Klopp podczas swojego przemówienia poprosił fanów, aby przyszli na pierwszy trening drużyny przed nowym sezonu. Kibice nie zawiedli, na zajęcia stawili się w liczbie około 10 tysięcy. Klopp też nie zawiódł – Mainz w 2004 roku cieszyło się z awansu, wyprzedzając Energie Cottbus dzięki… lepszemu bilansowi goli.

The Guardian / @1fsvmainz05 (foto)

Po odejściu z Interu Mediolan w 2010 roku Rafael Benitez tak bardzo chciał znów prowadzić jakiś klub, że przy braku atrakcyjnych ofert zgodził się objąć… szkolną drużyn w hrabstwie Merseyside, gdzie uczyła się jego córka. Prowadząc zupełnie nieistotny dla futbolu zespół Rafa zachowywał się tak, jakby właśnie walczył o mistrzostwo czołowej ligi – podczas meczu krzyczał, machał rękami przy linii, wymagał przestrzegania taktyki. Warto dodać, że Benitez miał już wtedy na koncie dwa tytuły mistrzowskie z Valencią, triumf w Lidze Mistrzów z Liverpoolem czy Klubowe Mistrzostwo Świata z Interem.

theBlizzard.co.uk / @rafabenitezrb (foto)

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.