W latach 90. Maciej Szczęsny i Zbigniew Robakiewicz rywalizowali o miejsce w bramce Legii Warszawa, utrzymując wrogie stosunki, które najlepiej podsumowały słowa tego pierwszego w „Gazecie Wyborczej”: „Przez 9 lat wspólnych treningów rozmawialiśmy w sumie przez jakieś 15 minut. Byłem uczulony na nazwisko Robakiewicz”. Co ciekawe, ich synowie – Wojtek i Grzesiek – konkurowali ze sobą w juniorach Agrykoli Warszawa, będąc najlepszymi kolegami w drużynie.