W kwietniu 1991 roku ówczesny trener U.S. Lecce, Zbigniew Boniek, zawiesił dwóch piłkarzy swojej drużyny – Pietro Paolo Virdisa i Siergieja Alejnikowa – ponieważ nie chcieli uczestniczyć z resztą zespołu we… mszy świętej. Boniek zagrał va banque – Lecce broniło się przed spadkiem, wstrząs mógł zadziałać na zespół różnie. Zwłaszcza, że między Bońkiem a Virdisem momentalnie wywiązał się medialny konflikt. „Może po prostu Polak zazdrości mi, że gram w Serie A w wieku 34 lat, a on musiał skończyć karierę mając 32 lata?” – zastanawiał się publicznie włoski napastnik.

Gazety kpiły: „Sporo łączy całą trójkę. Wszyscy mają wąsy oraz przeszłość w Juventusie”.

Wkrótce panów połączyła też degradacja – Lecce zajęło 15. miejsce w lidze i musiało pożegnać się z Serie A. Alejnikow został w klubie, Virdis zakończył karierę, Boniek przeniósł się do Bari, gdzie rok później… znów spadł do Serie B.

Kolejną szansę trenowania klubu „Zibi” otrzymał w drużynie z włoskiej trzeciej ligi.

mediapolitika.com / Newonce.sport (foto)

7 września 2002 roku reprezentacja Polski wymęczyła zwycięstwo z San Marino, strzelając pierwszego gola dopiero w 76. minucie spotkania. Mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 2:0, a ówczesny selekcjoner „biało-czerwonych”, Zbigniew Boniek, ze zrozumieniem podszedł do występu swojej drużyny. „Mylą się wszyscy, którzy sądzą, że San Marino można pokonać 10:0. Takich kelnerów już w europejskim futbolu po prostu nie ma” – ocenił stanowczo.

Kilka lat później reprezentacja Polski pokonała San Marino 10:0, odnosząc najwyższe zwycięstwo w historii swoich występów.

tygodnikprzeglad.pl / newonce.sport (foto)

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.